"Co ty człowieku za pierdoły wypisujesz? "Bóg się gniewa". Ehh nawet nie chce mi się z tobą polemizować bo z doświadczenia wiem że z wierzącymi katolami nie ma co dyskutować z uwagi na ich wrodzoną bądź nabytą tępotę umysłową. Boga nie ma!! Oto największa tajemnica wiary!! Wszystko inne to twoja fantazja".
To jeden z komentarzy do którejś z poprzednich naszych notek. Generalnie takie teksty zupełnie mnie nie ruszają, ale tym razem było inaczej co najmniej z dwóch powodów:
- chrześcijaństwo w Polsce utożsamiane jest z religią katolicką
- ludzie zniechęceni do katolicyzmu są generalnie zniechęceni do wiary, bo nie wiedzą, że można funkcjonować w zupełnie inny sposób.
I teraz napiszę to, czego ze względu na krytykę do tej pory obawiałem się napisać.
Uważam, że religia katolicka jest niestety bardzo skuteczną "szczepionką" przeciwko poznaniu Boga. Byłem katolikiem, więc sam poznałem mechanizm "uodpornienia" na Boga.
Na mszy miałem podawany komplet twierdzeń niezgodnych z Biblią. Nie znałem Biblii, więc łykałem to, czym mnie karmiono.
Nie wiedziałem, co to znaczy żyć na co dzień z Bogiem, słuchać Go, otrzymywać od Niego odpowiedzi na modlitwy. Zamiast tego widziałem różne wynaturzenia typu "Matka Boska" pojawiająca się na szybie (co miało być jakimś Bożym cudem szczególnej rangi) albo uzdrowienia osób modlących się do Marii (podczas gdy Biblia zakazuje nam modlić się do ludzi).
Chwała Bogu, że coraz więcej grup katolickich skupia ludzi, którzy są dociekliwi, szukają Boga i widzą, że coś tu nie gra.
O doktryny można się spierać bez końca i bez sensu - może lepiej popatrzeć na fakty.
Obecna potęga ekonomiczna i polityczna takich krajów jak np. USA, Kanada, Niemcy, Wielka Brytania jest oparta na mentalności protestanckiej - na poszanowaniu pracy, własności prywatnej, własnej inicjatywy.
Nie ma co porównywać z najbardziej katolickimi krajami: Włochami, Hiszpanią, Meksykiem czy...Polską. Widzimy zupełnie inną mentalność...
Nie ma co się oszukiwać, że w naszym kraju największe spustoszenie spowodowały zabory a potem komunizm.
Czas sobie uświadomić, skąd bierze się mentalność ubóstwa, brak wiary we własne siły itp.
Może warto odpowiedzieć na pytania, dlaczego najwięcej samobójstw jest 1 listopada, dlaczego dawne województwo częstochowskie ma najwyższe wskaźniki pijaństwa.
Wcale mnie nie dziwi, że w kraju, gdzie oddawana jest cześć kobiecie, diabeł dociska mężczyzn do gleby, sprowadzając ich do pozycji, bezużytecznych ciot.
Naprawdę nie musi tak być. W każdym razie świadomość problemu to pierwszy krok do wyjścia na szeroką przestrzeń kontaktu z PRAWDZIWYM BOGIEM.
"[...] Pan wyszukał sobie męża według swego serca..." (1 Sam. 13,14)
Mowa tu jest o Dawidzie, który w przyszłości miał zostać królem. Dla Boga najważniejsze było jego serce. Takie serce miał też Jezus - serce według Bożego serca.
Na czym polegała wyjątkowość Dawida? Mimo że sam musiał się ukrywać, bo był w śmiertelnym niebezpieczeństwie, zgromadził wokół siebie ludzi, w których widział potencjał, chociaż pewnie na pierwszy rzut oka nie było tego widać...
“I zgromadzili się wokół niego wszyscy ludzie uciśnieni i wszyscy zadłużeni oraz wszyscy rozgoryczeni, a on został ich przywódcą...”. (1 Sam. 22,2)
Można powiedzieć, że ci ludzie nie byli zbyt wartościowi, a jednak przy Dawidzie odzyskali poczucie godności i na pewno wielu z nich stało się jego najdzielniejszymi wojownikami i przyjaciółmi.
Jezus też nie patrzy według tego, jacy jesteśmy, ale według tego, jacy możemy być. Pamiętam, jak byłem uciśniony, zadłużony, rozgoryczony, ale Jezus pomógł mi. Wyrwał mnie z mojej słabości, aby pokazać, że dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych.
“Przypatrzcie się zatem sobie, bracia, kim jesteście według powołania waszego, że niewielu jest między wami mądrych według ciała, niewielu możnych, niewielu wysokiego rodu, ale to, co u świata głupiego, wybrał Bóg, aby zawstydzić mądrych, i to, co u świata słabego, wybrał Bóg, aby zawstydzić to, co mocne, i to, co jest niskiego rodu u świata i co wzgardzone, wybrał Bóg, w ogóle to, co jest niczym, aby to, co jest czymś, unicestwić, aby żaden człowiek nie chełpił się przed obliczem Bożym”. (1 Kor. 26,29)